zdjącie przedstawia 3 dziecięce dłonie o różnych kolorach skóry

Jak w Lublinie pomaga się cudzoziemcom

Naszym celem i wielkim marzeniem jest takie społeczeństwo, w którym każdy człowiek czuje się wolny bezpieczny i może korzystać ze swoich praw bez względu na płeć, wyznanie kolor skóry czy narodowość – opowiada Anna Dąbrowska prezeska Stowarzyszenia Homo Faber.

Pani stowarzyszenie działa w Lublinie wspierając integrację przybywających do miasta cudzoziemców z mieszkańcami? W jaki sposób budujecie ten niełatwy przecież dialog międzykulturowy?

Podejmujemy szereg działań, aby przybywający do Lublina cudzoziemcy i cudzoziemki czuli się tu bezpieczni. Witamy w Lublinie od 7 lat. Kiedy zaczynaliśmy, w Lublinie uczyło się 878 studentów i studentek z zagranicy. Dziś jest ich wielokrotnie więcej, podobnie jak cudzoziemców, którzy przyjeżdżają do miasta, aby tu żyć, pracować, wychowywać dzieci. Dlatego oferujemy lekcje języka polskiego, spotkania informacyjne, na których opowiadamy jak co działa w Lublinie, spacery, podczas których pokazujemy miasto… W tym roku zaplanowaliśmy także wydanie „Informatora dla migrantów”. Niczego jednak nie możemy zrobić ZA cudzoziemców. Sami muszą przez to przejść, sami muszą zalegalizować sobie pobyt, sami muszą nauczyć się polskiego… My możemy im to tylko ułatwiać i zachęcać. To w naszym interesie jest, aby nie było nieudokumentowanych migrantów, ludzi, z którymi nie możemy się szybko i łatwo skomunikować po polsku. Program Integracja jest jednym z trzech, w ramach których działa stowarzyszenie.

Drugim jest Antydyskryminacja. Zajmujemy się równością i wspieramy ludzi, którzy mają podejrzenie, że wobec nich zastosowano praktykę antydyskryminacyjną. Ludzie bywają nierówno traktowani z powodu płci, wieku, koloru skóry, narodowości, pochodzenia etnicznego, orientacji seksualnej, wyznania, stopnia sprawności. Prowadzimy pierwszy w Lublinie Punkt Wsparcia Poradnictwa Antydyskryminacyjnego. Staramy się też przybliżać to pojęcie przedstawicielom i przedstawicielkom instytucji publicznych oraz innych podmiotów posiadających władzę, którzy mogą być sprawcami dyskryminacji. Aktywnie współpracujemy z Policją, Urzędem Miasta Lublin, Urzędem Wojewódzkim w Lublinie. Program Film pomaga nam natomiast uświadamiać ludziom, że łamanie prawa człowieka nie odbywa się tylko w Chinach. Film jest świetnym narzędziem edukacyjnym. Stąd od lat zapraszamy na filmy dokumentalne, dyskusje i spotkania.

Czy fakt, że działacie w Lublinie jest związany z jakąś szczególną sytuacją w tym mieście? Czy poziom nietolerancji jest tu szczególnie wysoki?

Świadomie wybraliśmy Lublin na miejsce do życia i działania. Pracujemy u siebie, na swoim, dobrze znanym podwórku. Lublin nie jest lepszym ani gorszym miejscem. Ma swój dość specyficzny klimat związany z bliskością granicy z Ukrainą, z uniwersytetami, na których z roku na rok uczy się coraz więcej cudzoziemców i cudzoziemek, w zdecydowanej większości z Ukrainy, z pewną świadomą orientacją ku Wschodowi. To wielka szansa tego miasta ale i ogromne wyzwanie. I o tym wyzwaniu staramy się mówić. Bo nie wystarczy zaprosić, trzeba o tych ludzi zadbać, pomóc im zrozumieć nas i nasze zasady. A z drugiej strony pomóc polskim mieszkańcom odnaleźć się w nowej przestrzeni społecznej. Lęki, które czasem przybierają skrajne formy, biorą się z niewiedzy.

Na jaką konkretną pomoc może liczyć cudzoziemiec zgłaszający się do waszego stowarzyszenia?

Nie prowadzimy spraw indywidualnych. Koncentrujemy się na wskazywaniu kierunku, w jakim powinny iść rozwiązania, aby nam wszystkim żyło się w Lublinie lepiej. Szukamy nowych rozwiązań, testujemy pomysły z innych miast europejskich, sprawdzamy, które z nich można zaadoptować do lubelskich warunków. Jednym z naszych największych osiągnięć jest otwarcie w Urzędzie Miasta punktu pomocowego dla cudzoziemców. Wiele lat temu prowadziliśmy go samodzielnie. Jeżeli cudzoziemiec miał problem z wypełnieniem dokumentów, albo szukał lekarza, który mówi po angielsku, mógł zgłosić się do nas po pomoc. Po kilku latach z powodu braku środków musieliśmy wycofać się z pomysłu i obiecaliśmy sobie, że jeśli kiedykolwiek go reaktywujemy, to nie dopuścimy do ponownej likwidacji. W międzyczasie Lublin bardzo poszedł do przodu w myśleniu o kwestii cudzoziemców. W 2014 roku reaktywowaliśmy pomysł na nowych zasadach i fundamentach. Punkt powstał we współpracy z urzędem w Biurze Obsługi Mieszkańców. Bo mieszkańcami są także cudzoziemcy. Włączenie ich w obręb spraw miejskich to milowy krok w myśleniu o integracji.

Z czego pani zdaniem wynika ogólnoeuropejski strach przed imigrantami, uchodźcami, czy w ogóle cudzoziemcami?
Nie chcę wypowiadać się za całą Europę. Trudno porównywać procesy, które lata temu zaszły w krajach takich jak Francja, Wielka Brytania czy Holandia z tym, co obecnie odbywa się w Polsce. W Polsce boimy się wyobrażonego uchodźcy. Więc usprawiedliwiamy nienawiść i agresję strachem. Mamy do czynienia z postawą „nie wiem i nie chcę wiedzieć”, „nie znam i nie chcę znać”.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.