Zdjęcie przedstawia dzieci oraz nauczycielki stojące wokół globusa. Są trzy panie i 8 dziecie, wszystkie patrzą się na globus, jedna z pań wskazuje konkretne miejsce na nim.

Akademia Rosenberga.

Chcemy, żeby edukacja budziła w dzieciach ciekawość świata i zachęcała je do działania dla dobra innych ludzi – opowiada Agnieszka Satalecka założycielka i dyrektorka Akademii Rosenberga.

Jaki pani zdaniem są główne cele edukacyjne, które chcecie realizować w akademii?

Wychodzimy z bardzo prostego założenia, że każdy człowiek ma w sobie naturalny potencjał i ciekawość świata. Zadaniem nauczyciela, jest je pobudzać i starać się tak towarzyszyć dzieciom w całym procesie edukacji, aby zachęcić je do czynienia dobra. Na pierwszy rzut oka to co mówię może wydawać się oczywiste i banalne, ale w historii świata mieliśmy aż nadto przykładów kiedy to zdobyta wiedza była wykorzystywana przeciwko ludziom. Najbardziej drastycznymi są oczywiście te z drugiej wojny światowej, kiedy to lekarze prowadzili doświadczenia na więźniach a inżynierowie budowali piece do ich palenia. Na tych przykładach widzimy, że sama wiedza nie wystarczy. Edukacja powinna dawać poczucie sensu i wspierać życie każdego człowieka. W naszym modelu edukacji dziecko jest partnerem, w którego potrzeby się wsłuchujemy i któremu pomagamy znaleźć rozwiązania aktualnych problemów. Daje to zarówno dzieciakom jak i nauczycielom narzędzia do tego, aby cieszyć się życiem i budować dobrostan każdego z nas.

Czy w waszej szkole panują zasady odmienne od tych, z którymi możemy się spotkać na co dzień w placówkach masowych?

Nie ustanawiamy żadnych sztywnych reguł, a jeśli wprowadzenie jakiejś zasady okazuje się potrzebne, uzgadniamy ją wspólnie. Nietworzymy ich jednak tylko dlatego, że tak nas kiedyś nauczono. Że mają być.

Wiem, że w tym momencie zwolennicy konserwatywnego modelu wychowania powiedzą, że dziecko musi mieć autorytety i znać hierarchię, ale według mnie dużo ważniejsze dla jego osobistego rozwoju jest poczucie bezpieczeństwa i sprawczości. Sensu i wpływu. I przede wszystkim zaufania.

To pozwala na świadomość  potencjału, który wspiera życie jego i w rezultacie innych ludzi. Im więcej okazujemy zaufania drugiemu człowiekowi, tym więcej otrzymamy go z powrotem. Człowiek z natury jest dobry i nie potrzeba tworzyć żadnych skomplikowanych mechanizmów do jego kontrolowania. Sztywno ustanowiona hierarchia odbiera drugiemu człowiekowi poczucie, że ma wpływ na własne życie. Narzuca z góry ustalone schematy postępowania, a to nie buduje w nas twórczego myślenia i chęci dawania z serca.  Kiedy czujemy, że nasze życie zależy od nas samych, to w życiu dorosłym nie będziemy koncentrować się na wywieraniu wpływu na innych. Skoncentrujemy się na wykorzystywaniu własnych umiejętności dla dobra społeczności. I będziemy z tego dumni.

Partnerem waszej szkoły jest Marshall Rosenberg. Na czym polega jego idea?

Rosenberg był bardzo ciekawą osobą. Miał dość trudne życie min. ze względu na swoje żydowskie pochodzenie. Działał w Stanach Zjednoczonych. Początkowo skończył studia psychologiczne, o których opowiadał, że dały mu bardzo niewiele. Ciągle poszukiwał sensu życia i zauważył, że większość konfliktów między ludźmi wynika z fatalnego sposobu komunikacji. Rozmawiając ze sobą, bardzo często uruchamiamy, jak to nazwał Rosenberg, strategię szakala, czyli używamy języka wartościującego, agresywnego, wywołującego bunt i opór u rozmówcy. W jego miejsce zaproponował,, język żyrafy lądowego ssaka o największym sercu. To sposób komunikacji zakładający chęć zbudowania relacji, chęć prawdziwego kontaktu, uwzględniający potrzeby każdej ze stron. Chcąc w ten sposób się komunikować, staramy się odrzucić  to, co automatycznie każe nam robić lewa półkula. Nie oceniamy więc, nie interpretujemy. Staramy się za to uruchomić empatię, zrozumienie dla drugiej osoby i odczuć emocje, pojawiające się w naszym ciele, aby wykorzystać je do sprawczego działania, nie zamrażać, nie chować. Rosenberg pokazał całemu światu jak rozwiązywać konflikty i żyć pokojowo.  Wraz ze swoimi uczniami stworzył międzynarodową organizację na rzecz pokoju na świecie funkcjonującą do dziś. CNVC zrzesza trenerów, którzy starają  się łączyć zwaśnione strony poczynając od małych po duże konflikty międzynarodowe, pokazują i uczą nauczycieli, rodziców, polityków, jak wyrażać w pokojowy sposób to, co żywe jest w nas, ludziach. W Polsce także mamy okazję gościć słynnych uczniów Marshalla Rosenberga np.  Sarah Peyton, Pernille Plantener, Karstena Schacht-Petersena i wielu innych.

Wspomniała pani o tym, żeby nie oceniać i nie wartościować, ale w Polskiej szkole oceny to podstawa całego systemu. Jak rozwiązujecie ten problem?

Po prostu przekazujemy dzieciom informację zwrotną w stylu: widzimy z czego się cieszysz, widzimy, że ta rzecz sprawia ci dużą przyjemność a z inną masz troszeczkę większe trudności. Nie wystawiamy ocen. Zależy nam na tym, żeby dzieci nabierały samoświadomości, tworzyły własne portfolio i otwarcie z nami rozmawiały, sygnalizując z czym mają problemy. Raz na pół roku uczniowie nauczyciele i rodzice odbywają taką dłuższą  rozmowę. Mamy oczywiście podstawę programową i ją realizujemy, ale nie to jest w naszej działalności najważniejsze.

Co uważa pani za największy sukces szkoły?

Nasza szkoła funkcjonuje dopiero od roku, ale już dzisiaj możemy powiedzieć, że nasze dzieci osiągnęły wiedzę, kompetencję i umiejętności takie jakby miały kończyć pierwszy etap edukacyjny. Uczniowie z innych szkół odwiedzający naszą z podziwem mówią, że oni część z rzeczy, które potrafią nasze dzieci mieli lub przerabiają dopiero w czwartej czy piątej klasie. Z kolei nam sprawia ogromną satysfakcję, kiedy widzimy jak wspaniale rozwija się dziecko, które jest słyszane, widziane i szanowane. Jak ciekawe jest świata i jak szybko i dużo chce się uczyć! Mamy w tej chwili dwudziestu uczniów i jesteśmy pewni, że będzie ich coraz więcej ponieważ nasz pomysł na edukację budzi duże zainteresowanie.

Co powiedziałaby pani rodzicom zastanawiającym się czy powierzyć dziecko waszej akademii?

Powiedziałabym, że kiedy ich dzieci trafią do naszej szkoły otwiera się przed nami wszystkimi szansa na to, żeby cała edukacja przebiegała w sposób bardzo spokojny i radosny. Będziemy widzieć i słyszeć siebie nawzajem, a dziecku damy poczucie bezpieczeństwa i sprawczości, pozwolimy na realizację marzeń i bycie sobą dla dobra całej społeczności.

Udostępnij poprzez:
Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponShare on TumblrEmail this to someone

Zostaw komentarz:

Twój email nie będzie upubliczniony.